Od Soreya CD Mikleo

poniedziałek, 23 marca 2026

|
Myłem jego ciało powoli, z dokładnością, by nie pominąć przypadkiem jakiegoś kawałka jego ciała. Chciałem o niego dobrze zadbać. Był w końcu pod moją opieką. A skoro był pod moją opieką, musiałem zadbać o każdą jego potrzebę. A jego potrzeby były jednak trochę inne, bo nie jest jakimś prostym śmiertelnikiem. Zawsze muszę o tym pamiętać. Nie musi się w końcu martwić o te potrzeby przyziemne, o jedzenie, o zmęczenie, i pewnie gdybym go nie zabrudził, nawet by się nie musiał myć. W końcu, raczej nie patrzyłem, czy go pobrudzę, czy nie. Chciałem, by mi było dobrze, by jemu było dobrze, i to było dla mnie najważniejsze. Ale w tej chwili właśnie naprawiam ten mały błąd. 
- I gotowe. Już jesteś czyściutki i pachnący... chociaż, tobie to powinienem sprawić jakiś płyn, który pachnie jak ciasteczka – zaproponowałem, uśmiechając się delikatnie. 
- Ciasteczka? - powtórzył, ewidentnie zaskoczony moim doborem słów. 
- No, ciasteczka. Bo pachniesz ciasteczkami – wymruczałem mu do ucha, i po chwili ucałowałem jego płatek. 
- Pachnę ciasteczkami... ciekawe – powiedział, trochę zawstydzony. I znów ten śliczny rumieniec na jego buzi. Muszę dbać o niego, by ten rumieniec zawsze się na jego policzkach się utrzymał tylko dla mnie. 
- Może jak w końcu troszkę więcej zarobię, to kupię odpowiednie składniki i postaram ci się jakoś upiec właśnie takie ciasteczka. Chociaż, troszkę się boję, że to zepsuje – powiedziałem z lekkim smutkiem. Tak niewiele umiałem, a tak wiele chciałem dla niego robić. Musiałem to zmienić. Uczyć się. Ale też żeby się uczyć, trzeba do tego środków, w końcu jak mi się coś nie uda, to trzeba to będzie wywalić do śmieci. A cukier, i czekolada, i inne takie rzeczy słodkie są dosyć drogie. Chyba się jeszcze powstrzymam. Zobaczymy, co to będzie, najpierw mamy zupełnie inne rzeczy, którymi musimy się zająć. I chociaż Miki robi wszystko, by moje myśli odwróciły się od czekającej na nas konfrontacji. 
- Zawsze ci mogę pomóc – zaproponował, co było urocze. 
- Chciałbym, żeby to była niespodzianka tylko dla ciebie. A skoro to ma być niespodzianka dla ciebie, nie możesz mi pomagać, prawda? - odparłem, zabierając się teraz za mycie jego włosów, które rosły jak szalone. Mam wrażenie, że odkąd byliśmy razem, jego włosy rosły w zastraszającym tempie. Tak to powinno wyglądać? Na czym to polegało? Bo przecież nie używał żadnych takich wcierek, czy specjalnych kosmetyków, nawet chyba nie jadł jakoś lepiej. A wyglądał zupełnie inaczej. Lepiej. Coś mu służyło, ale nie byłem pewien, co. 
- Jak już mi o tym powiedziałeś, to nie jest niespodzianka – zauważył trafnie, uśmiechając się lekko. 
- Ale nie wiesz, kiedy to zrobię. Więc pewnego dnia wrócisz do domu i co? I postaram się, by czekały na ciebie przepyszne ciasteczka – obiecałem mu. Jak ja to zrobię, to nie wiem... ale jak tylko ogarnę sprawy z moim tatą, i z pracą, i przyniosę więcej pieniędzy, zrobię zacznę robić zapasy na zimę i je zrobię... to to ogarnę. Zwłaszcza, że na ten zimny okres w roku obiecałem mu nie pracować. Jeszcze nie wiem, jak to będzie finalnie wyglądać, zobaczymy, ale postaram się nie złamać raz danego mu słowa. 

<Owieczko? C:>