Od Daisuke CD Haru

poniedziałek, 23 marca 2026

|
 Nie przeszkadzało mi to. Mogłem go wychowywać, uczyć, opiekować się nim... no, wszystko, czego tylko potrzebował. Kochałem go. Tak szczerze, całym moim sercem, i jak tylko było to możliwe na moje już prawie szesnastoletnie doświadczenie, a ono zdecydowanie nie było bogate w miłość. Znałem zaciekawienie, znałem pożądanie, ale miłość? To było dla mnie coś tak nowego, coś tak dziwnego... i coś tak strasznie pięknego. Samolubnego. Chciałbym tej miłości tylko dla siebie. Nie chcę się dzielić jego osobą z nikim innym. 
- Myślę, że jakoś sobie z tym poradzę. Mam w tym doświadczenie – uśmiechnąłem się do niego delikatnie. Jego ogon przez cały ten czas chodził, na lewo, na prawo, pokazując mi tym samym, jak strasznie się cieszył. Jakie to było pasjonujące... chyba nigdy mi się to nie znudzi. Trochę szkoda, że na pewnym etapie swojego życia nad tym zapanuje i nie będzie tego pokazywał, nawet dla mnie. Szkoda. Nie wiem, jak to działa, ale po prostu mi się jakoś to tak podobało. 
- Nie mogę się doczekać – wymruczał, kładąc dłonie na moich biodrach. O, to mnie zaskoczyło, nie powiem, że nie. 
- Doprawdy? Wilczek nie może się doczekać, aż jego pan założy mu obrożę na szyję? - zapytałem cicho, unosząc brwi. Trochę się jeszcze wstydziłem tego, że jego babcia była tuż obok. I tak mówiłem naprawdę dziwne rzeczy, chociaż i tak troszkę dziwiłem się sam sobie, że dawałem się w to wkręcić. 
- Na to się w życiu nie zgodzę – odpowiedział, prychając cicho, a ja tylko uniosłem jedną brew. W życiu się nie zgodzi? No, to jeszcze zobaczymy. Tego chciałbym nawet spróbować, i skoro ja dałem mu się związać, i oczy zakryć, to on da mi przypiąć do swojej szyi obrożę. A do obroży szyję. Ależ by się go świetnie prowadziło. 
- Zobaczymy – uśmiechnąłem się do niego szelmowsko. Delikatnie zmrużył oczy, ewidentnie się mu to nie spodobało, ale to nic. Ja sprawię, że z tego pomysłu będzie zadowolony. 
- Ja już gotowa, dzieci – usłyszeliśmy głos jego babci, która weszła na chwilę do kuchni. - Zostawiam ci go pod opieką. Jakże się cieszę, że ma kogoś odpowiedzialnego teraz przy sobie w tym dniu. Bez ciebie bałabym się go zostawić tutaj samego. 
Wyczułem, że sobie tylko żartowała i oczywiście udała Haru. Uśmiechnąłem się delikatnie, dając jej się wkręcić w tę małą grę. 
- Proszę się nie martwić i świetnie bawić. Jest w dobrych rękach, i on, i dom – odpowiedziałem, zerkając na Haru, który dalej się ode mnie nie odsunął. Ale on był śmiały, żeby nie powiedzieć bezczelny. 
- Wiem. Do zobaczenia – mrugnęła do nas i wyszła z pomieszczenia. Już po chwili usłyszeliśmy zamykane drzwi... i byliśmy sami. Tylko on, i ja, i cisza. Po raz tak właściwie pierwszy raz, bo nawet w akademiku ktoś był za ścianą. A tu cisza, spokój, wokół drzewa, natura, i intymność. 
- To... co robimy? - spytał z uśmiechem, wsuwając dłonie pod moją, a może raczej jego bluzę. 
- Cóż, troszkę mi zimno. Może byś jakoś się tym zajął? Nie wypada, bym ja, jako gość, tutaj marzł – powiedziałem, specjalnie się nieco wywyższając. Podobała mi się ta mała gierka, którą prowadziliśmy. Te spojrzenia, żarciki, niewinny dotyk... tak, chyba mi się to podoba. 

<Wilczku? C:>

Etykiety