Od Haru CD Daisuke

czwartek, 5 marca 2026

|
Szczerze mówiąc, jego słowa trochę mnie rozbawiły. Jak właściwie miałby się rozpychać na tym łóżku? Miejsca było tu naprawdę niewiele, właściwie było tak ciasno, że trudno było mówić o jakimkolwiek „rozpychaniu się”. Oczywiście teoretycznie mógł spróbować zająć trochę więcej przestrzeni, ale w takim miejscu byłoby to raczej bardzo skomplikowane. Jeśli już mieliśmy tu razem spać, jedynym rozsądnym rozwiązaniem było po prostu przytulić się do siebie jak najbliżej i mieć nadzieję, że żaden z nas w nocy nie zepchnie drugiego na skraj łóżka. A jeszcze gorzej gdy zepchnie go całkowicie z niego..
- Spokojnie, myślę, że sobie poradzę. Ty zresztą też, jesteś drobny. Poza tym nie wydaje mi się, żebyśmy aż tak się rozkopywali w nocy, żeby nie dało się tu spać - Powiedziałem spokojnie. - A skoro już raz spaliśmy razem i nic się nie stało, to teraz też wszystko będzie w porządku. - Pochyliłem się lekko i pocałowałem go w czoło, po czym przyciągnąłem bliżej do siebie. Poprawiłem kołdrę, która zsunęła się trochę na bok, i otuliłem nas nią dokładniej, żeby było nam cieplej. - A teraz już się niczym nie przejmuj. Spróbuj zasnąć, jesteś zmęczony, więc najwyższa pora odpocząć. - Przytuliłem go jeszcze mocniej, czując jak powoli rozluźnia się w moich ramionach. Sam również zamknąłem oczy, pozwalając, by ogarnęło mnie przyjemne zmęczenie. W ciszy pokoju było słychać jedynie spokojny oddech i ciche szelesty kołdry, gdy staraliśmy się ułożyć jak najwygodniej w tej niewielkiej przestrzeni. Mimo ciasnoty było w tym coś kojącego, ciepło drugiej osoby sprawiało, że wszystko wydawało się prostsze.
Mój panicz kiwnął delikatnie głową i wtulił się głębiej w moje ramiona. Wiedziałem, że za chwilę zaśnie, ewidentnie miał już dość tego dnia. Zresztą ja sam powoli odpływałem w krainę snów. Najważniejsze było dla mnie to, że mój ukochany był obok mnie cały, zdrowy i bezpieczny. Ta myśl działała kojąco i pozwalała mi wreszcie zamknąć oczy.

Obudziłem się rano u boku mojego ukochanego panicza, który wciąż jeszcze spał. Jego oddech był spokojny i równy, a twarz wyglądała tak niewinnie w porannym świetle wpadającym przez okno. Ja już nie spałem, otworzyłem oczy wcześniej i przez chwilę po prostu leżałem nieruchomo, nie chcąc go obudzić.
Pierwszą rzeczą, którą poczułem, był lekki ruch uszu. Poruszyły się odruchowo, reagując na ciche dźwięki poranka. Chwilę później poczułem też, jak mój ogon delikatnie porusza się za moimi plecami. Dopiero wtedy w pełni dotarło do mnie, że już nie śpię, a nowy dzień powoli się zaczyna.
Spojrzałem na niego jeszcze raz. Wciąż spał spokojnie, wtulony we mnie tak, jakby nawet przez sen nie chciał się odsunąć.
- Naprawdę jesteś przyjemny dla oka, kiedy masz te swoje słodkie wilcze uszy - Usłyszałem nagle.
Dopiero wtedy zorientowałem się, że się obudził. Jego głos był jeszcze lekko zaspany, cichy i miękki, przez co od razu zwrócił moją uwagę. Spojrzałem na niego z lekkim zaskoczeniem.
- No wiesz… a ja myślałem, że jeszcze śpisz - Odparłem rozbawiony, przyglądając się jego ślicznej, wciąż trochę sennej twarzy.
Uniosłem dłoń i delikatnie położyłem ją na jego policzku, muskając kciukiem skórę. 
- Wyspałeś się? - Zapytałem cicho.
Patrzyłem na niego przez chwilę z ciepłym uśmiechem. Poranne światło wpadające przez okno sprawiało, że wyglądał jeszcze łagodniej niż zwykle, a jego rozczochrane włosy tylko dodawały mu uroku.

<Paniczu? C:>