Czy się wyspałem...? Nie było najgorzej. Trochę ciasno, musiałem spać w bardzo konkretnej pozycji, by jakoś sobie dać radę i nie przeszkadzać i jemu, i sobie, no ale nie chodziłem w nocy. To było najważniejsze. Oby to się już więcej nie powtórzyło. W akademiku jeszcze było to do przeżycia, nawet jak jakimś cudem nie zamknę drzwi, to znam okolicę. A tu? Byłbym kompletnie zgubiony, a wiem z doświadczenia, że przez sen potrafię zajść naprawdę daleko, o ile nie wbiję sobie wcześniej czegoś w stopę. Ból zbudzi mnie od razu.
– Mam wrażenie, jakbym przez całą noc spał przygnieciony jakimś głazem. Ale poranne ćwiczenia poradzą sobie z tym małym bólem – powiedziałem, uśmiechając się lekko.
– Wybacz. Jesteś taki mięciutki i chyba jak spałem, wziąłem cię za pluszaka – uśmiechnął się do mnie niepewnie. Było mu głupio.
– Nic się nie stało. Jestem ci tak właściwie za to wdzięczny, wiesz? Mocno mnie trzymałeś, i zostałem całą noc w łóżku, a to dla mnie najważniejsze – powiedziałem miękko, wyciągając dłoń, by pogładzić jego policzek. Ależ on wspaniale wyglądał z tymi wilczymi akcentami. Nie wiem, dlaczego tak bardzo podobał mi się w tym wydaniu, ale dostrzegałem w tym coś sensownego. – Szkoda, że pełnia ma miejsce dzisiaj – dodałem cicho, bardzo cicho, niemal bezgłośnie, ale bałem się, że ktoś to mimowolnie może podsłuchać, a tak mianowicie jego babcia. Jakoś tak bym się dziwnie czuł, gdybym wiedział, że ona to słyszała. Już teraz się bałem, że mówię nieco za głośno.
– Też żałuję. Ale jeszcze mnóstwo pełni przed nami. Nadrobimy – obiecał i mnie ucałował w czołówce. Czułem dokładnie miejsce, w którym zostawił miejsce, przedziwne było to uczucie. – To co, głodny? Przygotuję może jakieś śniadanie? Tosty w jajku przychodzą mi do głowy, co ty na to? – zaproponował, a jego oczy zabłyszczały w ekscytacji. No tak, muszę cały czas mieć z tyłu głowy to, że jest przecież podczas pełni. Już wiedziałem, że dzisiaj nie będę go potrafił dogonić.
– Brzmi smakowicie – przyznałem, uśmiechając się łagodnie.
– A może... zrobię to na słodko? Mamy trochę owoców, które kupiłeś wczoraj - uśmiechnął się zadziornie.
– Wspaniały pomysł. Zbieramy się? – powiedziałem, nie mogąc się już doczekać spróbować słodkich tostów. Tosty na słodko... to jest w ogóle możliwe? Chyba nigdy nic takiego nie jadłem.
– Zbieramy – potwierdził, podnosząc się gwałtownie do siadu. Od razu zauważyłem, że jego włosy tak pięknie mu się odgniotły, a to przez to, że spał w mokrych. Wyglądał naprawdę zabawnie... cóż, teraz tego nie poprawi tak łatwo.
Także podniosłem się z łóżka. Przeciągnąłem się delikatnie, poprawiłem włosy, wstałem i zacząłem delikatnie rozciągać mięśnie. Proste ćwiczenia, by miło rozpocząć dzień. Czułem przy tym badawcze spojrzenie Haru. Widziałem kątem oka, jak patrzy na mnie jak zaczarowany, a ja po prostu delikatnie się przeciągałem. Każdy, najmniejszy mięsień czy to ramion, czy to nóg.
– Nie miałeś iść na dół, by przygotować nam przepyszne śniadanie na słodko? – spytałem rozbawiony. Co on we mnie takiego widział? Robiłem zwykłe skłony, a on się gapił i nie mógł przestać. Co on teraz miał w głowie, że tak się ze wszystkim zatrzymał?
<Wilczku? c:>