Od Daisuke CD Haru

niedziela, 1 marca 2026

|
 Z czułością poprawiłem jego włosy, obserwując jego zrezygnowanie. Trochę nie rozumiałem jego nastawienia. Chcemy mu tylko pomóc. Przecież to też mu przeszkadza. Ileż to razy zapomniał o jakimś teście, albo, że coś kupiłem jakieś składniki do obiadu, i on je później kupił jeszcze raz? Naprawdę go to nie męczy? Ja bym chyba zaczął wariować, gdyby ciągle wszystko mi się mieszało. 
- Robimy to dla ciebie. Nie chcesz chyba, bym się zdenerwował, kiedy zapomnisz o moich urodzinach, prawda? - zapytałem łagodnie, uśmiechając się delikatnie. 
- Ale nie mówiłeś mi, kiedy masz urodziny – odpowiedział niepewnie. Uniosłem jedną brew, nie zdradzając żadnej emocji. Niech się zastanowi. Zmusi swoje szare komórki do pracy. Nie może być w końcu zbyt leniwy.
- Czyżby? - spytałem spokojnie, wywołując w nim tę niepewność. 
- Na pewno – zapewnił mnie, ale nie brzmiał tak pewnie, jakbym chciał. 
- I masz rację. Ale nie mówiłem ci o tym tylko dlatego, że nigdy mnie o to nie zapytałeś – odpowiedziałem, zabierając się za picie herbaty. Tak jak podejrzewałem, słodka, i nie potrzebowała cukru, czyli dla mnie idealna. 
- Tak samo, jak ty o moją – zauważył trafnie. Nie spodziewał się natomiast jednej rzeczy. 
- Ponieważ ja, mój drogi, doskonale wiem, kiedy obchodzisz swoje urodziny – powiedziałem dumnie. Trochę się namęczyłem, by zdobyć tę datę, no ale najważniejsze było, że się udało. Do jego urodzin jeszcze mnóstwo czasu, no ale na pewno uda mi się coś dla niego wymyślić. Coś, z czego naprawdę będzie zadowolony. - Drugi maja, zgadza się?
- Ale... jak ty...? - na jego twarzy malowało się szczere zdziwienie. Nie spodziewał się tego po mnie, i bardzo dobrze. Lubię zaskakiwać. 
- M am swoje sposoby – uśmiechnąłem się triumfalnie. - Żeby jednak było sprawiedliwie, mogę ci wyjawić, że ja urodziłem się drugiego lutego. Lepiej to sobie zapamiętaj – dodałem, odgarniając jego włosy do tyłu. Pomyśleć, że już jutro będę mógł podziwiać jego urocze uszy. Stęskniłem się za ich widokiem bardzo. Poza pełnią, w ogóle ich nie pokazuje, przynajmniej dla mnie, i to mi się nie podobało. Nie miałem nic przeciwko jego wilczym akcentom, podobały mi się one, a on uparcie starał się je zakrywać. Mam nadzieję, że w końcu nauczy się, że przy mnie nie musi się wstydzić być sobą. 
- Na pewno zapamiętam – obiecał mi, tuląc mnie mocniej do siebie. Niby taki drobny gest, a tak bardzo mi się to podobało. Czułem się wtedy taki... chciany. Jakby moja obecność w końcu nie była przeszkodą, problemem, który każdy tylko przesuwa, przerzuca między sobą, nie chcąc brać odpowiedzialności za moje uczucia i wewnętrzne konflikty. 
- Jak zadbamy o twoją pamięć, to z pewnością – powiedziałem z dumą, opierając się o jego tors. W tej chwili niczego więcej do szczęścia nie potrzebowałem. I pomyśleć, że już wkrótce będę musiał to ciepło i spokój zostawić na cześć szkoły, i później będę wrócić na święta do rezydencji i spędzić go z tymi wszystkimi ludźmi, z którymi nie chcę. Pociesza mnie tylko to, że jeszcze chwilka. Kilkanaście miesięcy... muszę wiedzieć, że minie to szybko. 

<Wilczku? C:>