Na dźwięk swojego imienia odwróciłem się powoli w stronę dziewczyny, którą jako dziecko znałem aż nazbyt dobrze. Kiedyś byliśmy nierozłączni przyjaciele, którzy potrafili spędzać całe dnie razem, nie potrzebując niczego więcej poza swoją obecnością. Śmiech przychodził wtedy łatwo, a świat wydawał się prostszy, bezpieczniejszy.
Jednak moja przeszłość zmieniła wszystko. Nie tylko mnie, zmieniła też to, co nas łączyło. Z czasem zdążyłem niemal całkowicie zapomnieć, kim dla mnie była… a nawet o tym, że w ogóle istnieje. I choć miałem świadomość, jak podłe to było, nie potrafiłem z tym nic zrobić. To, co przeżyłem, ukształtowało mnie na nowo, już nie byłem tym samym chłopakiem, którego znała. I nigdy nim nie będę.
Teraz jestem jedynie cieniem tamtego siebie. Wspomnieniem czegoś, co być może, kiedyś kochała.
Stała przede mną, a ja dopiero po chwili uświadomiłem sobie, jak bardzo wydoroślała. Czas nie obeszedł się z nią brutalnie przeciwnie, dodał jej delikatnej siły, której wcześniej nie miała, dodał uroku którego wcześniej jej brakowało, wyglądała na bardzo ładną dziewczynę, te lata sporo w niej zmieniły. W jej oczach wciąż jednak tliło się coś znajomego, coś, co zabolało mnie bardziej, niż bym się spodziewał.
- Flora? - Odezwałem się w końcu, a w moim głosie zabrzmiało zdziwienie zmieszane z niepewnością. - Kope lat… ale wydoroślałaś. Co u ciebie? Tyle czasu się nie widzieliśmy. - Uśmiechnąłem się do niej niemal odruchowo, tym samym przyjaznym uśmiechem, który znała kiedyś. Bo przecież łączyło nas coś więcej niż zwykła znajomość. Byliśmy sobie bliżsi, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. I tylko ona potrafiła pomóc mi przetrwać niejedną samotną burzę, gdy cały świat zdawał się odwracać ode mnie plecami.
- U mnie bardzo dobrze - Zaczęła, a w jej głosie słychać było szczerą radość. - Życie ułożyło się dokładnie tak, jak sobie zaplanowałam. Zawsze chciałam opiekować się dziećmi… i w końcu dopięłam swego. Zostałam opiekunką. - Na moment się zawahała, po czym dodała z dumą. - A moi rodzice wreszcie otworzyli swoją wymarzoną cukiernię. Dzięki temu mamy teraz trochę więcej pieniędzy i… spokój. - Uśmiechnęła się ciepło, jakby naprawdę chciała się ze mną tym podzielić, po czym machnęła lekceważąco ręką. - Musisz kiedyś wpaść i spróbować, moja mama na pewno bardzo się ucieszy gdy cię zobaczy - Dodała, przypominając mi o swojej mamie, która jako jedyna z dorosłych nigdy nie zmieniła o mnie zdania.- Ale dość już o mnie. A jak tam u ciebie? Dawno się nie widzieliśmy. Odkąd wyprowadziłeś się do akademii, zupełnie straciliśmy kontakt. - Przyjrzała mi się uważniej, niemal bezwstydnie, jakby próbowała odnaleźć we mnie chłopca, którego kiedyś znała. - Zmieniłeś się… wydoroślałeś - Przyznała po chwili, a na jej twarzy pojawił się radosny uśmiech. - Muszę powiedzieć, że jesteś dużo bardziej przystojny, niż cię zapamiętałam. - Słowa te zabrzmiały niewinnie, ale poczułem, jak coś we mnie drgnęło, nie tyle duma, co niepokój. - A ten chłopak obok ciebie to…? - Dopytała, zerkając w stronę Daisuke.
Daisuke w odpowiedzi zrobił coś, co trudno było uznać za przypadek. Przysunął się jeszcze bliżej, niemal instynktownie, jakby chciał jasno dać do zrozumienia, że moja przestrzeń należy wyłącznie do niego. Jego obecność była wyraźna, niemal zaborcza, cicha deklaracja, że nie ma tu miejsca na niedopowiedzenia ani błędne interpretacje.
- Ach no tak, gdzie moja kultura Floro poznaj mojego chłopaka Daisuke. Daisuke poznaj moją dawną przyjaciółkę Florę - Przedstawiłem ich sobie, czekając na ich reakcję>
<Paniczu? C:>