Od Daisuke CD Haru

sobota, 21 lutego 2026

|
 Obudziło mnie nagłe zniknięcie mojego źródła ciepła, które to spało na mojej klatce piersiowej. Otworzyłem niemrawo oczy i zobaczyłem, jak Racuch kieruje się do kuchni. Pewnie zgłodniał, i dlatego mnie opuścił. Troszkę szkoda. Bez niego tak ciepło już nie było. 
Zaraz też usłyszałem ciche rozmowy. Nie byłem w stanie stwierdzić, o czym takim rozmawiali, ale zdecydowanie powinni być tutaj, a nie siedzieć w kuchni, na tych twardych krzesłach. Długo tak spałem? Nie mam pojęcia. Trochę już było ciemno, więc na pewno dużo za długo. Miała to być krótka drzemka, dopóki nie ogarnią kuchni. Pewnie zobaczyli, że śpię, i dali mi w spokoju spać, co nie powinno tak wyglądać. 
Podniosłem się z kanapy i zsunąłem z siebie koc. Od razu poczułem nieprzyjemny chłód na ramionach. Z niechęcią z powrotem zarzuciłem na ramiona koc i ruszyłem w stronę kuchni. Napiłbym się czegoś ciepłego, zdecydowanie, tak na rozgrzanie. Przechodząc obok szafki zauważyłem stojący na niej kalendarz. Zauważyłem, że już jutro jest pełnia. Mam nadzieję, że Haru da sobie radę. W razie czego, będę przecież obok niego, uspokoję jego emocje, chociaż w znajomym środowisku powinien czuć się pewniej. 
– Dzień dobry, kochanie – usłyszałem ten ciepły głos Haru, kiedy tylko wszedłem do kuchni. – Zmarznięty bardzo? 
– Troszeczkę – powiedziałem, zerkając na stół. – Świetnie się tu bawicie, widzę – dodałem żartobliwie, zauważając dwa kieliszki i otwarte wino. 
– Możesz do nas dołączyć, jeśli chcesz – zaproponował, otwierając swoje ramiona, a ja bez pomyślunku od razu się do niego zbliżyłem i usiadłem na jego kolanach, tuląc się do jego ciepłego ciała. Tego mi brakowało... już nawet nie potrzebuję się niczego napić. Wystarczyła mi w zupełności jego obecność. 
– Chyba na ten moment podziękuję – powiedziałem cicho, nie mając na razie ochoty na wino. Jakoś tak przy jego babci dziwnie mi się piło. Bardziej bym wolał pić tylko z nim. Mam wtedy pewność, że jak zrobię coś głupiego, to nic się nie stanie. – Ale dziękuję za propozycję. 
– Wyspałeś się, chłopcze? Wygodnie miałeś na tej kanapie? – spytała ciepło jego babcia, obserwując mnie z uwagą. Jeszcze do tego się nie przyzwyczaiłem. Nie mam pojęcia, co ona o mnie myśli. Jej uczucia były dziwne, dobrze się maskowała i tym samym nie mam pojęcia, co faktycznie o mnie myśli. 
– Tak, chociaż niepotrzebnie spałem tak długo – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Pomimo tego, że spałem w nieco dziwnej pozycji, nic mnie nie bolało. 
– Daj spokój. Potrzebowałeś tego, i tak dla mnie za krótko spałeś – odpowiedział Haru, obejmując mnie dłońmi w pasie. – Przygotować ci coś do picia? 
– Nie, dziękuję. Mam wszystko – przyznalem, opierając głowę o jego ramię. – Wybaczcie, że tak zasnąłem. Nie miałem tego w planach. Chciałem tylko trochę się zdrzemnąć – dodałem czując, że jestem im to winien. Zamiast spędzać miło czas, to ja spałem. Tak to nie powinno wyglądać. Nie po to tu przyjechałem, by spać za dnia. Przynajmniej tym razem nie lunatykowałem. Nie wiem, czy za dnia jest to możliwe, i nie chcę tego testować. Już też się popisałem. To wystarczy. 

<Wilczku? c:>