Pokręciłem przecząco głową. Jak teraz zasnę, całkowicie rozwalę swój zegar biologiczny. Nie, żeby nie był on rozwalony, ale nie chcę go niszczyć jeszcze bardziej. Jakoś wytrwam do wieczora, i wtedy pójdę wcześniej spać, jakoś mi będą musieli przebaczyć.
– Przyjechałem tutaj spędzić czas z tobą i twoją babcią, a nie spać – odpowiedziałem spokojnie, uśmiechając się delikatnie i uspokajająco. – Wyśpię się po śmierci – dodałem żartobliwie, chcąc trochę uspokoić atmosferę.
– W twoim wieku nie masz co nawet myśleć o śmierci – machnęła ręka starsza kobieta. Chyba jej się nie spodobała moja uwaga, ale jej słowa nie były tak prawidzwe, jak być powinny. Z taką babcia jak moja już wiem, że muszę się mieć na baczności. Skoro zleciła moje porwanie i Bóg jeden wie, co mieli tam ze mną zrobi, to jest zdolna do różnych rzeczy. I jeszcze mnie obarczała winą, że dałem się podejść. Co to wszystko miało znaczyć? Nigdy się chyba nie dowiem. – Prosiłabym cię później, Haru, byś wyszedł do sklepu. Poszłabym sama, ale mam kilka ciężkich rzeczy do kupienia.
– Nie ma sprawy, babciu – powiedział, ale i tak wyczułem, że mojemu chłopakowi nie do końca się to podoba. Mówił mi, że nie lubi wychodzić tutaj do ludzi, i się mu nie dziwię. Wystarczy, że mnie musiał doprowadzić tutaj, niechęć mieszkańców do niego była wręcz wyczuwalna, nieprzyjemna, jakbym przesuwał opuszkami palców po rozbitym szkle. Ludzie są naprawdę okropni.
– Potowarzyszę ci – zaproponowałem, nie mając z tym żadnego problemu. Miałem z nadzieją, że moje towarzystwo mu trochę umili ten drobny wypad.
– A nie mówiłeś przed chwilą, że nie chcesz nigdzie wychodzić, bo jest zimno? – zapytał, odwracając głowę w moją stronę. Niby był uszczypliwy, ale pod tym wyczułem zmartwienie.
– Jakbyśmy mieli wychodzić bez celu, to faktycznie bym nie chciał. Ale że mamy zrobić zakupy, to pomogę. I popatrzę się krzywo na każdego, kto będzie miał do ciebie problem. Jestem w tym niezły – przyznałem, uśmiechając się znacząco. Niech ktoś tylko spróbuje mieć do niego jakieś wąty, powie coś wrednego, wspomni o tych przykrych wydarzeniach, a ja się odgryzę dwa razy bardziej. Nikt nie będzie mi go obrażał i wypominał tego dnia.
– Taki miły chłopak, jak ty? Nie potrafię sobie tego wyobrazić – powiedziała niedowierzająco kobieta. Spojrzałem znacząco na Haru, a Haru spojrzał na mnie, ewidentnie rozbawiony. Nieskromnie mówiąc, więcej potrafiłem powiedzieć za pomocą wzroku niż słowem, i doskonale miałem tego świadomość. I lubiłem to wykorzystywać. Po co mówić i marnować głos, kiedy wystarczy jedno spojrzenie?
– Daisuke jest bardzo ekspresyjny – powiedział wymijająco Haru. – To co ci mamy wziąć?
– Och, zaraz wam przygotuję listę. Po śniadaniu możecie iść – powiedziała ciepło kobieta, biorąc do rąk jedną z kanapek. Więc wybieramy się do miasteczka... Może coś powinienem kupić temu małemu przystojniakowi na moich kolanach jakieś przysmaki? Racuch był naprawdę przekochanym kotkiem, na coś zasługuje od życia.
<Wilczku? c:>