Od Daisuke CD Haru

czwartek, 8 stycznia 2026

|
 Nie podobało mi się to. Pewnie robił to ze względu na mnie, a nie tak to powinno wyglądać. Ja nie potrzebowałem tej kolacji, wystarczyłaby mi herbata w zupełności, a on mógł zrobić sobie i babci, która przecież też jest wilkołakiem, coś bardziej mięsnego, z większą ilością białka zwierzęcego. On dorastał, jego babcia też była przecież nieco słabsza, a ja tu się dostosuję. I tak przecież jestem mniejszością, która zje albo wszystko, albo nic, w przeciwieństwie do nich. 
– Jutro powinieneś zrobić coś bardziej pod siebie i babcię. Ja się mogę dostosować na te kilka dni – powiedziałem, patrząc na niego z uśmiechem. 
– Oczywiście, już widzę, jak się dostosowujesz do nas. Zbyt dobrze cię znam – odparł, a ja wyczułem w jego głosie lekkie niezadowolenie. 
Czyli mam akceptować to, co mi podsuną pod nos... Mogłem się tego spodziewać. Już wcześniej obiecał mi, że pomoże mi w poprawieniu mi mojej relacji z jedzeniem, i teraz mi nie odpuści. Nie rozumiem, czemu tak bardzo nie podoba mu się moja relacja z jedzeniem. Jest normalna... chyba. Może nie jem dużo, ale jem wystarczająco, a może czasem odrobinkę zbyt dużo, o czym świadczy moja sylwetka. 
– Tylko się o was martwię – odpowiedziałem spokojnie, zdejmując z kolan mojego małego cieplaczka. Ile ja bym dał, by takie maleństwo dzisiaj przy mnie spało... takie cieplutkie, milutkie i mruczące. Coś jednak czuję, że pewnie pójdzie spać do swojej pani. 
– Gdybyś martwił się o siebie tak bardzo, jak o mnie, byłoby cudownie – stwierdził spokojnie, chwytając za widelec. – Spróbuj, i daj mi znać, czy ci smakuje. 
Westchnąłem cicho, ale grzecznie wziąłem kęs. Oczywiście, jak zawsze, sałatka była przepyszna. Zresztą, cokolwiek by nie zrobił, wszystko spod jego rąk było dobre. Bardzo bym się zdziwił, gdyby któregoś dnia postawił przede mną coś, co byłoby niedobre. Wystarczyłoby się to pewnie tylko wtedy, kiedy użyłby smaków i składników, których nie cierpiałem, ale on doskonale wiedział, co lubię, a czego nie. Zna mnie już na tyle, by wiedzieć takie rzeczy, tak samo jak ja wiem, że owoce morza nie do końca mu pasują. Może nie wszystkie, ale znaczna większość. 
– Dziękuję. Jak zwykle było bardzo dobre – uśmiechnąłem się do niego delikatnie, kiedy zjadłem swoją porcję, a następnie ucałowałem go w policzek. – Mogę posprzątać po kolacji. Chociaż tyle będę mógł tu zrobić. 
– Daj spokój, jesteś gościem nic nie będziesz robił – stwierdził Haru, zabierając pusty talerz. – Zamiast tego idź się umyj. I może połóż? – zaproponował. 
–Już położyć? Myślałam, że wieczorem napijemy się tego wina – rzuciła kobieta, co mnie szczerze zaskoczyło. Ona chce spróbować tego wina z nami? Tego... tego się nie spodziewałem, jeśli mam być szczery. Po żadnej babci bym się tego nie spodziewał. Spojrzałem niepewnie na Haru nie widząc, czy ona mówi poważnie, czy żartuje, czy to jakiś dziwny test.

<Wilczku? c:>

Etykiety