Miał rację, ogród był naprawdę urokliwy. Zupełnie inny od tych, po których ja chodziłem. W Konglomeracie mój ogród był zupełnie... inny. Ciekawe, czy dla niego w ogóle mógłby mieć miano ogrodu; rośliny w końcu nie były tam w pełni organiczne. To naprawdę miła odmiana, że mogę pochodzić po takim małym, przydomowym ogródku. Trochę zmartwił mnie fakt o jego babci, że nie ma siły. Myślałem, że wilkołaki są długowieczne. Idąc tym tropem, to jak wiele lat musi mieć jego babcia, że już czas ją dogania? Trochę to przerażająca myśl, że mam do czynienia z tak doświadczoną kobietą.
– Więc tutaj się wychowywałeś? – spytałem spokojnie, zajmując miejsce na małej, drewnianej ławeczce.
– Całe swoje życie. Nie znam innego miejsca na ziemi. No, jeszcze oczywiście akademia. Pewnie wieczorem babcia ci pokaże nasze zdjęcia. Uwielbia pokazywać zdjęcia – powiedział z uśmiechem, a jednak było w tym coś takiego trochę... smutnego. A może melancholijnego?
– No proszę, zobaczę małego Haru – uśmiechnąłem się delikatnie na samą możliwość. Skoro teraz jest przystojny, to pewnie był słodki. Zawsze to tak działa.
– Tak, i usłyszysz mnóstwo głupich i ośmieszających mnie historyjek, a ja później się będę musiał wstydzić – przyznał, obejmując mnie ramieniem. – Polubiła cię. Widzisz? Mówiłem ci, że nie będzie tak źle – dodał, gładząc moje ramię.
– To jeszcze nie jest takie przesądzone. Jeszcze mogę zrobić coś głupiego, coś, co sprawi, że stracę w jej oczach – odpowiedziałem ostrożnie, jeszcze nie nastawiając się od razu tak pozytywnie.
– Musiałbyś chyba być złym człowiekiem, a oboje dobrze wiemy, że ty złym człowiekiem nie jesteś – powiedział łagodnie, uśmiechając się szeroko.
– Patrząc na to, jaka jest moja babcia, mam do tego tendencję – powiedziałem cicho, spuszczając wzrok.
– To, że ona jest okropna nie oznacza, że ty też taki będziesz. W ogóle nie jesteś jak ona. Jesteś wspaniały, i miły, i kochany. Gdybym nie wiedział, że to twoja babcia, w ogóle bym was nie powiązał – pocieszył mnie, całując w policzek.
– Mam nadzieję, że geny nie okażą się silniejsze – mruknąłem, poprawiając swoje włosy. – Jeśli twoja babcia by potrzebowała pomocy myślę, że byłbym coś dla niej zaaranżować – dodałem, skupiając się na innym temacie rozmowy.
– Nawet nie próbuj jej tego proponować. Nie spodoba jej się ta opcji. Chociaż to bardzo miłe z twojej strony, że chcesz zaproponować pomoc – odpowiedział, poprawiając z czułością kosmyk, który opadł mi na czoło. – Bardzo zmarzłeś?
– Odrobinkę – przyznałem, nie zamierzając tego ukrywać. Ja jednak jestem ciepłolubny bardzo. – Ale, możemy jeszcze tu chwilkę posiedzieć, by twoja babcia się wyspała. Przez ten słuch pewnie ma strasznie ciężko, by wypocząć. To mnie zawsze zaskakiwało w tobie, też masz przecież dobry słuch, a jednocześnie potrafisz przespać bitwę – odpowiedziałem rozbawiony, przysuwając się bliżej niego, by ogrzać się nieco jego ciałem. W końcu, było ono takie ciepłe, że nawet przez ubranie mogłem się ogrzać. Nie, żeby wiele na sobie miał; podczas kiedy ja miałem ubrałem elegancki golf, kamizelkę, ciepły płaszcz i do tego szalik, to on miał na sobie zwykłą bluzę. I tyle. Patrzyłem na niego, i mi już było zimno.
– Ja po prostu lubię porządnie wypocząć – uśmiechnął się do mnie głupio, chwytając moje dłonie, by je ogrzać. – Zresztą, słyszę bicie twojego serca, i spokojnie mogę przespać kolejne godziny, bo wiem, że jesteś blisko i nic ci nie grozi – dodał z czułością, gładząc mój policzek. To, że miał taką ciepłą dłoń, było tak... irracjonalne. Nie na miejscu. Prawie jak sen. Sceneria w sumie też pasowała, było to urokliwe miejsce. Trochę szkoda, że nie mam możliwości podziwiać go wiosną, latem, tylko teraz, jak już wszystko na zimę zasypia... ale może jeszcze kiedyś będę miał okazję? O ile jego babcia dalej mnie tu będzie chciała zaprosić.
– Trochę przesadzasz. Co by mi tu miało grozić? – spytałem, uśmiechając się do niego lekko. – Przy twoim boku zawsze będę bezpieczny – dodałem, opierając głowę o jego ramię.
<Wilczku? c:>