Od Haru CD Daisuke

niedziela, 2 listopada 2025

|
 Patrzyłem na niego przez chwilę w milczeniu, analizując każde wypowiedziane słowo. W gruncie rzeczy nie było z nim aż tak źle, miał przecież moce, fenomenalne moce. Po części wciąż był człowiekiem… ale czy to naprawdę coś złego?
Ja sam, będąc wilkołakiem, również w pewnym sensie jestem człowiekiem. Oczywiście genetycznie w stu procentach należę do mojego gatunku, ale z wyglądu niewiele mnie różni od ludzi. Czasem myślę, że gdybym ukrył swoje oczy, swoje kły i tę dziką energię, która pulsuje pod skórą, można by mnie wziąć za jednego z nich. Zresztą dla mnie wilkołak zawsze był bardziej człowiekiem niż zwierzęciem.
W rzeczywistości jednak to tylko pozory. Gdyby nie moje wyostrzone zmysły, oczy które widzą więcej niż powinny, uszy, które słyszą każdy szept w odległości wielu metrów i zęby, które mogłyby zabić jednym ugryzieniem… Być może mógłbym udawać normalność. Ale moja siła nie jest ludzka. Muszę uważać, by przypadkiem nikomu nie zrobić krzywdy, nawet gestem, nawet spojrzeniem.
- Bycie człowiekiem wcale nie jest takie złe - Powiedziałem w końcu, przerywając ciszę. - Masz moce, to prawda, ale masz też coś więcej: Wygląd, który nie budzi strachu. Nie musisz pić krwi jak wampiry, nie jesteś przezroczysty jak widmo, nie straszysz ludzi samą obecnością jak duchy. Nie musisz też zabijać z głodu, jak demony, które pożerają dusze, żeby przetrwać. Jest wiele ras, którymi mógłbyś być, ale żadna z nich nie byłaby lepsza. Myślę, że lepiej być tym, kim jesteś i cenić to, co masz, niż wiecznie pragnąć być kimś innym. - Patrzyłem na niego z nowej perspektywy. Może i nie był doskonały, może czasem nie rozumiał własnej natury, ale dzięki temu, kim był, nie stanowił zagrożenia dla innych. Oczywiście, gdyby tylko chciał, mógłby kogoś skrzywdzić, tak jak każdy z nas. Ale w jego wyglądzie, w jego spokojnych oczach kryła się potęga, której nikt nie byłby w stanie się domyślić. Potęga, której nie trzeba się wstydzić.
Mój panicz patrzył na mnie z uwagą, gdy wypowiadałem te wszystkie, jak mi się wydawało, mądre słowa. A może to było mądre tylko dla mnie? Sam już nie byłem pewien. Po prostu widziałem rzeczy, których on chyba nie dostrzegał. Skupiał się na tym, że jest człowiekiem, a przecież bycie nim wcale nie było niczym złym.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z moim Haru? - Zapytał z rozbawieniem, unosząc brew i uśmiechając się lekko. – Od kiedy mówisz takie mądre rzeczy?
Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu.
- Czasem zdarza mi się powiedzieć coś mądrego - Odparłem z udawaną powagą. - Nie zawsze jestem aż taki głupi. - Panicz roześmiał się cicho, a ja poczułem, jak moje uszy drgnęły. Nim zdążyłem się zorientować, pojawiły się na mojej głowie, poruszając się lekko z każdą emocją, której nie potrafiłem ukryć. Tak już ze mną było, kiedy się cieszyłem albo ekscytowałem, kontrola nad nimi całkowicie znikała.
Mój ogon również zdradził moje samopoczucie, merdając radośnie, jakby sam miał więcej do powiedzenia niż ja. Próbowałem go zatrzymać, ale na próżno im bardziej się starałem, tym bardziej nim machałem, nie potrafiąc nad tym zapanować. 

<Paniczu? C:>

Etykiety