Jego gest mnie zaskoczył. Mimowolnie poczułem, jak moje policzki delikatnie płoną , chociaż tak nie do końca wiedziałem, dlaczego. Przecież jak byliśmy sami w pokoju raczej mnie takie gesty nie zawstydzały, a tu? Rozejrzałem się nerwowo dookoła, by upewnić się, że jesteśmy sami. Wydawało mi się, że kątem oka dostrzegłem jakiś ruch, tuż za rogiem, ale nikogo nie dostrzegłem. To była tylko moja przewrażliwiona wyobraźnia? Czy faktycznie ktoś tu jeszcze był, i to widział? Ktoś, kto życzy źle mnie i Haru? Przecież miałby w takim przypadku idealną broń przeciwko nam. W najlepszym przypadku tylko nas rozdzielą, co mi się w ogóle nie spodoba, w najgorszym babka o wszystkim się dowie. A jeżeli ona się dowie... na pewno będzie chciała zrobić wszystko, byśmy już nigdy więcej nie byli razem; albo mnie stąd zabierze i nie zakończę tutaj edukacji, tylko na prywatnej uczelni, albo zrobi wszystko, by Haru jej zakończył.
- Hej, spokojnie, nikogo tu nie ma – uspokoił mnie, zwracając tym samym moją uwagę na niego. - A nawet jakby był... chyba się mnie nie wstydzisz? - dodał z delikatnym smutkiem.
- Nie, nie, tu nie chodzi o wstyd. Chodzi o konsekwencje, na pewno byśmy zostali rozdzieleni, a ja... tego nie chcę – powiedziałem cicho, trochę panikując. Kiedy już pojawiło się widmo życia bez niego, przeraziło mnie. Nie chcę, aby to się skończyło. A jeszcze bardziej nie chcę niszczyć mu życia, jeżeli babka się wtrąci.
- Racja... nie będę już więcej tak robić. Po prostu chciałem cię pocieszyć, wesprzeć. Wyglądałeś na kogoś, kto potrzebował takiego pocieszenia – odpowiedział, a przez jego głos przebijały wyrzuty sumienia. Może za bardzo się przejąłem?
- Rozumiem. Po prostu takie gesty zachowaj na czas, kiedy jesteśmy w bezpiecznym miejscu. Tutaj jest to zbyt niebezpieczne – odpowiedziałem, biorąc głęboki wdech. Nikogo tu nie ma. Nikt nic nie widział. Jesteśmy bezpieczni, on jest bezpieczny, i... i nic złego nas nie spotka. Tak właśnie będzie. - Boję się o ciebie. O to, co babka mogłaby zrobić, by nas rozdzielić – dodałem bardzo cicho, spuszczając wzrok.
- Niepotrzebnie. Ja się jej nie boję – odpowiedział łagodnie, a jego słowa aż mnie zmroziło. Przecież ją poznał. Przelotnie, ale jednak nie sposób przeoczyć wiecznie bijącego chłodu i surowości.
- Jesteś młody, masz plany, marzenia, całe życie przed sobą... a ona to wszystko ci zabierze, nim zdążysz się zorientować – wyjaśniłem i zaraz po tym rozległ się nieprzyjemny dźwięk dzwonka, co wywołało u Haru delikatne skrzywienie. Nawet sobie nie chcę wyobrazić, jaki to musi być dla niego ból. - Do zobaczenia później, w pokoju. Nie zapomnij wysłać listu do twojej babci. Może nie będzie miała nic przeciwko mojej osobie w jej domu – przypomniałem mu, posyłając mu lekki uśmiech.
<Wilczku? C:>