Od Daisuke CD Haru

niedziela, 2 listopada 2025

|
 Na jego widok, na widok jego uszów i ogona, uśmiechnąłem się lekko. Jak ja uwielbiałem to jego wydanie bez żadnych iluzji i ukrywania tych cech. Po prostu to do niego pasowało. Wszystko to miało swoistą, urokliwą całość. Jak dla mnie sprawiał nawet wrażenie bardziej sympatycznego z tymi dodatkami... Czemu wszyscy każą mu to ukrywać? Co ich tak niepokoi? Nie potrafiłem tego zrozumieć. 
– Zostaw. Przy mnie nie musisz się kryć – poprosiłem, chwytając za jego nadgarstek. Uszy drgnęły lekko, a ogon zamachał jeszcze bardziej, czym był zażenowany. Niepotrzebnie. 
– Mam wrażenie, że jest to takie wręcz... uwłaczające – powiedział cicho, niepewnie, patrząc gdzieś w bok. 
– To mylne wrażenie. Nie czuję się przy tobie lepszy od ciebie. Lubię, kiedy się z tymi cechami nie ukrywasz... podobasz mi się taki – odpowiedziałem, delikatnie gładząc jego dłoń. 
– Jak się czasem ekscytuję za bardzo, to nie potrafię nad nimi zapanować – wyznał ze wstydem, czego nie rozumiałem. Ale pomogę mu siebie zaakceptować, bo wbrew temu, co mówią o nim wszyscy, jest naprawdę wspaniały. 
– Czyli ta ekscytacja to na mój widok? – uśmiechnąłem się figlarnie. 
– Oczywiście. Na widok twojego uśmiechu – na te słowa wywróciłem oczami. Lubię jak mi słodzi, ale to już przesada. 
– No dobrze, mój poeto, jak masz taki dobry humor, to może się zabieramy za dalszą naukę? – zaproponowałem, a machanie ogonkiem momentalnie ustało. 
– A może... jeszcze chwilka? – zaproponował, kładąc uszy. 
– Jeszcze chwilka – kiwnąłem głową, unosząc rękę, by podrapać go za uchem. Mam naprawdę wspaniałego chłopaka. – Chcesz się może przejść? Krótki spacer po kampusie. 
– Nie, nie. Tu mi dobrze – przyznał, a następnie przytulił się do mnie, jakby strasznie stęsknił się za moim dotykiem. Oczywiście go przytuliłem, bawiąc się jego bezwiednie jego włosami. Taka półgodzinna przerwa... myślę, że będzie idealna. Na dłuższe nie mamy czasu, no i też im bardziej to odwlekamy, tym mniej mu się później będzie chciało. A tak niewiele nam zostało... jeszcze jutro przejrzy notatki i myślę, że będzie dobrze przygotowany. 
– Tak sobie trochę myślałem i... i chyba ten wyjazd do twojej babci może nie być taki zły – odpowiedziałem w pewnym momencie, na co Haru podniósł się gwałtownie, podekscytowany tą informacją. 
– Naprawdę? Zgadzasz się? – dopytał, a ogon mu latał w lewo i w prawo. Jak tak na niego patrzyłem, to przywodził mi na myśl podekscytowanego szczeniaczka. 
– Ja tak. Jeszcze tylko twoja babcia musi się zgodzić. Równie dobrze przecież może mieć jakieś obiekcje – ostudziłem trochę jego zapał, a przynajmniej taki miałem zamiar, co niezbyt mi się udało. Ta informacja sprawiła, że całkowicie zwariował. 
– Na pewno się zgodzi, już zaraz się zabieram do niej list napisać, by jutro jej wysłać... A jak ja mam cię w nim określić? Jako kolega? Przyjaciel? – spytał, chwytając moją dłoń. Miałem wrażenie, że był bardziej rozgrzany niż jeszcze chwilę temu. 
– No cóż, jesteśmy w związku, tak? Zatem nie kolega, nie przyjaciel, a chłopak. Nie chcę przez cały pobyt pilnować się, by się jakoś dziwnie nie zachować, albo powstrzymywać od pewnych gestów. I tak będę wystarczająco zestresowany, by martwić się jeszcze tym – odpowiedziałem bez chwili namysłu. Tutaj musimy się ukrywać, ale tam? Wątpię, bym wśród innych wilkołaków był jakoś bardzo znany, te plemiona zawsze były wycofane, zatem powinniśmy być tam bezpieczni. 

<Wilczku? c:>

Etykiety