Od Daisuke CD Haru

czwartek, 5 marca 2026

|
 Jak dla mnie trochę przesadzał. Staram się być dobry, jednakże wychodzi mi to trochę średnio. Nie miałem za wielu okazji, by tego się uczyć. Dopiero przy nim trochę miałem szansę tego zaznać... znów. Po tak długiej przerwie czuję, że znów komuś na mnie zależy, tak szczerze i dba o moje uczucia. Niby jestem ważną personą w tych wyższych kręgach, a jednak często miewałem wrażenie, że nikogo nie obchodziłem. Jeszcze moje zdanie nie miało siły przebicia. Czułem, że kiedy mój głos w końcu zacznie być naprawdę ważny, zaczną mnie traktować zupełnie inaczej, ale ja na ten czas mam zupełnie inne plany. 
- Daj spokój. W tej kwestii są na pewno lepsi ode mnie. Nie umiem jeszcze być dobry. Nie umiem reagować na okazywaną mi dobroć. Dalej uczę się jeszcze tego pojęcia. I dlatego uważam, że mogłeś trafić trochę lepiej – powiedziałem cicho, zgodnie z tym, co czułem w sercu. 
- A jednak tylko ty spośród tych wszystkich ludzi zobaczyłeś we mnie kogoś więcej niż mordercę – powiedział, uśmiechając się łagodnie. W duchu nie zgodziłem się z tym stwierdzeniem. Była przecież jeszcze ta jego przyjaciółka, Flora, ona też widziała w nim coś więcej, ale nie chciałem w tej chwili przytaczać jej imienia. Zdecydowanie zepsułoby to nastrój. - Masz w sobie więcej dobra, niż ci się wydaje. Po prostu musisz to dostrzec. 
- Dalej uważam, że widzisz mnie w samych superlatywach, bo mnie kochasz. Ale niech ci już będzie, powiedzmy, że masz rację – powiedziałem, delikatnie się uśmiechając. - Położymy się? Zmęczony jestem – poprosiłem, mając ochotę w końcu położyć się na łóżku. 
- A co z moimi mokrymi włosami? - spytał, co mnie zaskoczyło. Zapamiętał to? Nie wpuścił jednym uchem, a drugim wypuścił? Zazwyczaj właśnie to robił. 
- Ten jeden raz jakoś to przetrwają. Chyba, że chcesz jeszcze posiedzieć te dwie godziny, chociaż ja długo nie wytrzymam – przyznałem zgodnie z prawdą. Naprawdę byłem zmęczony, i jutro jeszcze też będzie dla mnie intensywny dzień. Znaczy, dla mnie, a dla niego? On to już w ogóle będzie miał problem. Ale jak za wiele emocji będzie się w nim kłębiło, mogę mu z nimi pomóc. Jak zawsze. Od tego tu jestem. Chociaż już żałowałem, że nie będziemy mieć jutro tej chwili dla siebie. Myślę, że jemu by dobrze to zrobiło, i mnie. No ale przy starszej pani w domu takich rzeczy robić nie będziemy, wstyd jednak by mi nie pozwolił. Może, gdyby jej zmysły nie były wyostrzone jakoś bym się dał przekonać, ale w takim przypadku mój wstyd chyba prędzej by mnie zabił. 
- Dobrze, w takim razie się połóżmy – zdecydował, ciągnąc mnie ze sobą na materac. Abyśmy się mogli na tym malutkim łóżeczku pomieścić, musiałem się naprawdę mocno do niego przytulić. Mi to nie przeszkadzało, byłem dosyć drobny, ale miałem nadzieję, że Haru też miał jakoś w miarę wygodnie. Na pewno, jak zamieszkamy ze sobą, zadbam o to, byśmy mieli wielkie łóżko, z mięciutkim materacem, byśmy na pewno mogli się pomieścić. 
- Wygodnie ci? Nie rozpycham się za bardzo? - zapytałem zmartwiony, przyglądając się mu z uwagą i zmartwieniem. Nie wiem, jak mógłbym się inaczej ułożyć, by dać mu jeszcze troszkę więcej miejsca.

<Wilczku? C:>