Musiałem zrobić coś, co sprawi, że chociaż na chwilę o tym zapomni. Poniekąd żałowałem, że mu powiedziałem o moim małym przewidzeniu, ale nie miałem wyjścia. I tak wyczułby, że jestem niespokojny, a zatajanie prawdy, która prędzej czy później ujrzałaby światło dzienne, pogorszyłoby tylko naszą relację. Chcę ją pielęgnować. Chcę, by trwała, i chcę go chronić. To były cele, które mi przyświecały.
Najpierw jednak muszę się zająć jego zmartwieniem. Najłatwiej byłoby je rozwiać za pomocą moich mocy, ale wolałem tego uniknąć. Co innego, kiedy pomagałem mu siebie zrozumieć i ostrożne rozplątywałem supły jego emocji, a jeszcze co innego, kiedy bym chciał w nie ingerować, zmienić. Nie chcę zniszczyć jego umysłu, tym bardziej, że i tak już jest podatny na wszelkie mentalne umiejętności.
Nie pomagałem mu w kąpieli chcąc, by skupił się całkowicie na tak trywialnym zadaniu, które jednocześnie było bardzo ważne. A Haru naprawdę się wciągnął. Chociaż, może to też dlatego, że miał też okazję podziwiać moje ciało, które... no, nie było aż tak idealne, jak bym chciał. Nie dość, że było pełne zadrapań, i siniaków, i skaleczeń, to jeszcze Haru je sobie oznaczył, jak chciał. To aż tak mi nie przeszkadzało. Wszystkie te malinki były w takich miejscach, że mogłem je bardzo łatwo zakryć, zatem nie muszę się ich pozbywać. Niech schodzą same naturalnie, w swoim tempie. Myślę, że będzie z tego faktu zachwycony. Ostatnio nie był zadowolony, kiedy przyspieszyłem ten proces gojenia.
– Doskonała robota – pochwaliłem go, uśmiechając się do niego ładnie, kiedy byłem dokładnie umyty i pachnący.
– Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiedział, uśmiechając się do mnie szarmancko.
– Tak sobie myślę... skoro już udało mi się załatwić wczoraj dla nas alkohol... Może byśmy się napili takiego drinka jednego? Albo dwa? – zaproponowałem, chwytając za gąbkę, by pomóc mu się umyć. I trochę też nacieszyć się jego ciałem. Trochę miałem jego niedosyt po ostatnim razie, kiedy to nie mogłem go dotykać. Oczywiście sam tego chciałem, ale teraz to musiałem nadrobić.
– Drink? Ale wiesz, że jutro szkoła? – zauważył rozbawiony, na co uśmiechnąłem się niewinnie.
– Jak słusznie zauważyłeś, dopiero jutro, a po maksymalnie dwóch drinkach nic nam nie będzie. A oboje się poczujemy lepiej, a i do obiadu będzie w sam raz – powiedziałem, przysuwając się bliżej do jego ciała. Cóż mogę powiedzieć, potrzebowałem bliskości. A dotyk jego skóry na mojej, tak bezpośrednio, bez żadnych ubrań i innych przeszkód... Było w tym coś niezwykłego. Jakbym mógł jeszcze lepiej czuć jego emocje.
– Więc... ja bym zrobił obiad, a ty drinki? To brzmi w porządku – zauważył, a kąciki moich ust uniosły się nieco wyżej.
– Idealny podział obowiązków. W ogóle, pamiętasz, że jutro mamy randkę, prawda? Nie zapomniałeś? – dopytałem, przyglądając się mu z uwagą. Ja już nie mogłem się tego doczekać, już chciałbym mu pokazać smaki, których nigdy nie próbował. Byleby tylko nikt nam tego nie zepsuł. Po wczorajszych wydarzeniach, i tym przewidzeniu, obawiałem się tych mężczyzn. Obawiałem się, że mogą chcieć coś mu zrobić, by się na nim zemścić.
<Wilczku? c:>