Od Haru CD Daisuke

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

|
 Zastanowiłem się chwilę nad jego propozycją. Nie byłem pewien, czy żartował, czy mówił całkiem poważnie, ale jedno wiedziałem na pewno – naprawdę chciałbym zobaczyć go w mojej koszuli. Czułem podskórnie, że wyglądałby w niej niezwykle dobrze, może nawet lepiej niż ja sam.
- To wcale nie jest głupi pomysł - Odpowiedziałem z lekkim uśmiechem. - Jeśli chcesz, mogę ci ją dać od razu, załóż ją. Chętnie zobaczyłbym cię w niej. - Zadowolony z tego, że wreszcie powiedziałem to na głos, sięgnąłem po szczoteczkę. Zacząłem myć zęby, skupiając się na każdym ruchu, jakby ta prozaiczna czynność miała mnie trochę uspokoić. Czułem jednak, że w głowie wciąż kotłuje się myśl, obraz jego sylwetki w mojej koszuli, lekko za dużej, miękko opadającej na ramiona. To wyobrażenie sprawiało, że sam uśmiechałem się do swojego odbicia w lustrze.
Po umyciu zębów opłukałem usta i, nie zastanawiając się dłużej, podałem mu moją koszulkę. Naprawdę chciałem go w niej zobaczyć. Wiedziałem, że wygląda pięknie we wszystkim, co nosił, ale nigdy jeszcze nie miałem okazji ujrzeć go w czymś moim, w koszuli, a nawet w zwykłej koszulce. Samo to wyobrażenie budziło we mnie dziwną ekscytację.
Skoro więc on sam zasugerował, że chciałby spróbować, kim byłem, żeby mu tego zabronić? Wręcz przeciwnie, pragnąłem tego równie mocno. W tej chwili to, co wydawało się zwyczajnym gestem, nabierało dla mnie zupełnie innego znaczenia.
Daisuke bez większego oporu odebrał ode mnie koszulkę, z wolna zsuwając z siebie swoje ubranie. Jego ruchy były pełne naturalnej gracji, a ja nie mogłem oderwać wzroku od tego pięknego ciała, które tak chętnie odsłaniał, by po chwili skryć je w moim ubraniu. Było w tym coś niezwykle intymnego, jakby chciał na chwilę otulić się cząstką mnie.
Z przyjemnością obserwowałem, jak zakłada moją koszulkę, a serce przyspieszało mi na widok tego, jak dobrze w niej wygląda. To zadziwiające, że zwykły, codzienny strój potrafił na nim nabrać zupełnie innego blasku. No cóż, ładnemu we wszystkim ładnie. A on był uosobieniem tej prawdy.
- I jak? Podoba ci się to, co widzisz? - Zapytał z lekkim uśmiechem, obracając się wokół własnej osi, jakby chciał zaprezentować mi się w pełnej krasie.
- Wyglądasz naprawdę zjawiskowo, nawet w mojej koszulce - Przyznałem szczerze, podchodząc do niego bliżej. Moje dłonie odnalazły jego biodra i przyciągnęły go ku mnie, a bliskość jego ciała sprawiła, że oddech na moment uwiązł mi w gardle. - Chciałbym, żebyś częściej w niej chodził - Dodałem, miękkim głosem, jakby wyrażając nie tylko prośbę, ale i ukryte marzenie.
Mój śliczny panicz uśmiechnął się do mnie figlarnie, kładąc dłonie na moich ramionach. W jego spojrzeniu kryło się zadowolenie, którego nie sposób było nie dostrzec. Wiedziałem, że właśnie tego pragnął. Chciał widzieć moje uznanie, chciał słyszeć pochwały i czuć, że dostrzegam jego piękno. W gruncie rzeczy nie musiał mnie do tego namawiać, on po prostu taki był. Piękny. I musiałbym być naprawdę ślepy albo głupi, by tego nie zauważać.
- Myślę, że mogę przemyśleć twoją prośbę - Odparł w końcu, a na jego ustach zatańczył złośliwy uśmiech. Chciał podrażnić mnie dla samej zabawy, dla tej słodkiej gry między nami.
- Tak? - Uniosłem brew, odpowiadając mu tonem udawanej powagi, choć w środku aż kipiałem od rozbawienia. – Byłbym ci bardzo wdzięczny, gdybyś to przemyślał - Dodałem, z rozmysłem wchodząc w jego grę. Skoro tak bardzo chciał się ze mną droczyć, to kimże bym był, gdybym nie podjął wyzwania i nie odpowiedział w ten sam sposób?

<Paniczu? C:>

Etykiety